„Zielony” wodór: klucz do sukcesów 

Z Rafałem Komarewiczem, posłem i członkiem Komisji ds. Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych – na temat znaczenia „zielonego” wodoru we współczesnym świecie rozmawia Grażyna Herich

„Zielony” wodór to coraz popularniejsze określenie, choć jeszcze nie przez wszystkich rozumiane. Skąd ta nazwa i na czym polega jego fenomen?

Fenomen popularności tego zjawiska polega na tym, że z jednej strony na nowo odkryto potencjał, jaki tkwi w wodorze – najbardziej powszechnym pierwiastku w znanym nam wszechświecie. Jego zasoby na Ziemi są niemalże nieograniczone, gdyż wodór na naszej planecie występuje głównie w połączeniu z tlenem, tworząc wodę. Jednocześnie właściwości wodoru jako nośnika energii są bardzo dobre: jego wartość opałowa jest bardzo wysoka i wynosi 33,3 [kWh/kg], tj. prawie trzy razy więcej niż w przypadku benzyny czy gazu ziemnego. Dodatkową zaletą wodoru jest to, iż stanowi on obecnie najczystsze paliwo napędowe. Stąd też jest postrzegany jako jedna z dróg do redukcji emisji CO2 w transporcie. Jego wykorzystanie nie emituje żadnych zanieczyszczeń. Z drugiej strony zrozumiano, iż możliwości produkcji wodoru bez równoczesnej emisji CO2 są powszechnie dostępne – a to dzięki odkrytej ponad 200 lat temu metodzie elektrolizy wody, czyli procesowi rozbicia wody za pomocą energii elektrycznej na atomy wodoru i tlenu. Jeżeli zasilimy ten proces energią elektryczną pochodzącą z odnawialnych źródeł energii, takich jak np. fotowoltaika czy też elektrownie wiatrowe, to otrzymamy właśnie „zielony” wodór, będącym fenomenalnym rozwiązaniem zarówno z punktu widzenia potrzeb dekarbonizacji ciężkiego przemysłu, jak i również nośnikiem energii elektrycznej dla potrzeb elektromobilności. W najbliższej przyszłości to właśnie „zielony” wodór będzie surowcem do produkcji bezemisyjnych paliw dla potrzeb chociażby transportu morskiego.

Nasilają się dyskusje o potrzebie powszechności zastosowania „zielonego” wodoru. Z czego to wynika? 

Z faktu, iż poza powszechnie rozumianym już potencjałem dekarbonizacyjnym „zielonego” wodoru obecnie kładzie się również nacisk na jego zalety w dziedzinie niezależności i bezpieczeństwa energetycznego. Inwazja Rosji na Ukrainę i ciągle trwająca wojna spowodowały wstrząs na europejskim rynku energii. Dlatego też zwrócono uwagę na „zielony” wodór jako nośnik energii, który może być produkowany na terenie Unii Europejskiej. Stąd też wzrost zainteresowania tym surowcem i intensyfikacja działań UE w zakresie rozwoju produkcji i stworzenia rynku „zielonego” wodoru, który oprócz dekarbonizacji europejskiej gospodarki ma pomóc w osiągnięciu jej niezależności od dostaw gazu spoza Europy. W tym kontekście mówimy więc nie tylko o potrzebie rozwoju rynku „zielonego” wodoru, ale wręcz o jej konieczności. 

Czy to dlatego pod koniec ubiegłego roku Rada Europy przyjęła dyrektywę RED III? 

Ta ostatnia dyrektywa odpowiada potrzebie chwili, w jakiej znalazła się Europa. Wojna niewątpliwie przyspieszyła transformacje energetyczną UE. Wcześniejsze regulacje, takie jak dyrektywy: RED I z 2009 roku i RED II z 2018 roku, wprowadzały cele i mechanizmy wsparcia dla OZE, przyczyniając się do zwiększenia ich udziału w miksie energetycznym państw członkowskich. Tym samym dyrektywy te stanowiły krok naprzód w promocji odnawialnych źródeł energii w Unii Europejskiej. Jednakże to dopiero przyjęta w zeszłym roku dyrektywa RED III wyznaczyła prawdziwie ambitne cele i ramy regulacyjne dla transformacji w kierunku zielonej energii. 

RED III podnosi poprzeczkę bardzo wysoko, wyznaczając ambitne cele rozwoju zielonej energii i przyspieszając transformację sektora energetycznego w kierunku modelu niskoemisyjnego. Nadrzędnym celem unijnej dyrektywy RED III jest przyspieszenie dekarbonizacji, aby możliwe było osiągnięcie celu redukcji emisji CO2 w Unii Europejskiej o 55% do roku 2030 względem emisji odnotowanych w roku 1990. 

Dyrektywa ta zakłada podwojenie udziału OZE w energetyce do 2030 roku – zgodnie z założeniami ma ich być już aż 45 proc. Dyrektywa przewiduje też bardzo konkretne zobowiązania odnośnie „zielonego” wodoru: do roku 2030 ma on stanowić ponad 42 proc. wodoru zużywanego w przemyśle. Natomiast już w 2035 roku już 60% wodoru w przemyśle będzie musiało być „zielone”. Przyjęta w roku 2020 Europejska Strategia Wodorowa zakładała, że do roku 2030 nastąpi instalacja co najmniej 40 GW mocy elektrolizerów a roczna produkcja zielonego wodoru wyniesie ponad 10 mln ton. 

I tutaj pojawia się problem: rynek masowej produkcji „zielonego” wodoru w Europie praktycznie nie istnieje. Są tylko pojedyncze instalacje w poszczególnych krajach, które nie mają szans na zaspokojenie chociażby znikomej części popytu w najbliższych latach. Dosyć powiedzieć, że w zeszłym roku wyprodukowano w całej UE zaledwie nieco ponad 20 tys. ton „zielonego” wodoru. 

Co to oznacza? 

Aby zdążyć z przyjętym w RED III harmonogramem planowanej transformacji energetycznej, Unia Europejska równolegle do inicjatyw legislacyjnych musi uruchamiać programy wsparcia tego rynku. W tym celu uruchomiony został już Europejski Bank Wodorowy, który już teraz wspiera pierwszych producentów „zielonego” wodoru. Planowane są również inne formy wsparcia inwestycji wodorowych. Szacuje się, że Unia w ramach różnych programów pomocowych do tej pory wydała już ponad 1 mld euro na rozwój tego rynku. 

Musimy mieć świadomość, iż aby zrealizować zakładane cele dekarbonizacyjne, konieczne będzie radykalne zwiększenie mocy zainstalowanej w fotowoltaice i energetyce wiatrowej. Według szacunków, aby osiągnąć 45% OZE w 2030 r., moc zainstalowana w nowych elektrowniach wiatrowych i fotowoltaicznych będzie musiała rosnąć o ponad 100 GW rocznie. Dlatego też szacuje się, że całkowite nakłady inwestycyjne na transformację energetyczną sięgną nawet 650 mld euro rocznie w ciągu najbliższej dekady. 

Kraje UE mają 18 miesięcy na przyjęcie krajowych regulacji wdrażających postanowienia dyrektywy RED III. Zapisy dyrektywy dotyczące usprawnienia wydawania pozwoleń dla projektów OZE będzie trzeba wdrożyć jeszcze w bieżącym roku. Istotną zmianą są wdrażaną przez Dyrektywę RD II są też zapisy przyspieszające realizację inwestycji w OZE poprzez uproszczenie procedur administracyjnych. 

Unijna dyrektywa przewiduje, że kraje członkowskie wyznaczą specjalne strefy pod budowę elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych, a inwestorzy rozwijający projekty w tych strefach mają korzystać z uproszczonych postępowań środowiskowych. Zgodnie z przyjętymi regulacjami okres zatwierdzenia projektów dotyczących odnawialnych źródeł energii będzie musiał być ograniczony maksymalnie do 12 miesięcy. Jeżeli to się stanie, zniknie istotna bariera w rozwoju tej branży. 

A jakie szanse dla „zielonego” wodoru są w Polsce? 

To, jaka będzie przyszłość Polski na energetycznej mapie Europy, zależy od tego, jak szybko będziemy działać. Niestety ostatnie lata i miesiące to nie był efektywnie wykorzystany czas. Co prawda wodorowa rewolucja w Europie wciąż jest na początkowym etapie rozwoju, ale niewątpliwie w ostatnich latach i miesiącach obserwowalne jest znaczne przyspieszenie prac na europejskim rynku tego surowca. W różnych krajach uruchamiane są liczne projekty posiadające coraz większe zdolności produkcyjne. Niewątpliwie akceleratorem tych działań są działania UE, która poprzez chociażby takie instytucje jak Europejski Bank Wodoru stymuluje rozwój tego rynku. 

Polska wciąż posiada dobrą pozycję startową, ponieważ jesteśmy jednym z głównych producentów i konsumentów wodoru. Dlatego mamy szansę stać się jednym z liderów tego rynku. Posiadamy korzystne położenie geograficzne, umożliwiające realizacje projektów OZE i „zielonowodorowych”. Sąsiadujemy z Niemcami, które są jednym z największych konsumentów wodoru. „Zielony” wodór ma szansę stać się siłą napędową transformacji energetycznej Polsce. Aby tak się stało, potrzeba jednak pilnych działań, w tym przede wszystkim w sferze legislacyjnej. Konieczna jest pilna likwidacja barier rozwojowych OZE, bez których nie będzie możliwe budowanie dużych instalacji do produkcji wodoru. Istniejące procedury i przepisy powinny być ukierunkowane na wspieranie nowych inwestycji. 

Z drugiej strony należy jednak pamiętać, że bez „zielonego” wodoru nie będzie możliwe osiągnięcie założonych celów klimatycznych. Nie uda się przeprowadzić dekarbonizacji przemysłu rafineryjnego czy chemicznego. Ale nie tylko to: podkreślić należy, iż potencjał rozwojowy „zielonego” wodoru to nie tylko substytucja „szarego” wodoru. „Zielony” wodór stanowi szansę i rozwiązanie również na dekarbonizację przemysły stalowego, na zrewolucjonizowanie transportu kolejowego, drogowego, a także morskiego. 

Stąd też konkluzja, iż „zielony” wodór nie jest alternatywą dla „szarego” wodoru: on jest po prostu koniecznością, bez której nie uda się transformacja energetyczna Polski. Dlatego też musimy przyspieszyć prace nad tworzeniem tej nowej gałęzi gospodarki. 

Czy dyrektywa RED III jest dla nas zaskoczeniem? I dlaczego? 

Dyrektywa RED III nie jest dla nas żadnym zaskoczeniem. Warto przypomnieć, że w 2020 roku Komisja Europejska opublikowała unijną Strategię Wodorową, a w ślad za nią rząd RP w październiku 2021 roku przyjął dokument pod nazwą „Polska Strategia Wodorowa roku 2030 z perspektywą do roku 2040”. Celem przyjętej przez polski rząd strategii było stworzenie polskiej gałęzi gospodarki wodorowej. W dokumencie tym wskazano, że w roku 2030 moce produkcyjne „zielonego” wodoru w Polsce mają być na poziomie 2 GW, a po polskich miastach ma jeździć do 1 tys. wodorowych autobusów. Aby to się stało, zakładano, że w roku 2022 opracowany zostanie pakiet wodorowy – a więc powstaną przepisy określające szczegóły funkcjonowania rynku, implementujące prawo UE w tym zakresie oraz wdrażające system zachęt do produkcji niskoemisyjnego wodoru. W roku 2023 miał nastąpić start programów dedykowanych rozwojowi polskich technologii wodorowych. 

Niestety tak się jednak nie stało i trudno oprzeć się wrażeniu, iż poza przyjęciem dokumentu pod nazwą „Strategia…” – dalsze prace nad stworzeniem tej nowej gałęzi gospodarki zostały porzucone na szczeblu rządowym. Licznie tworzone „doliny wodorowe”, które poprzez skracanie łańcuchów logistycznych pomiędzy centrami podaży i popytu z założenia miały być akceleratorem rozwoju rynku wodorowego – na razie nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań. 

Nie oznacza to, że na poziomie biznesowym nic się nie dzieje. W ostatnich latach powstało kilka interesujących lokalnych projektów związanych z produkcją wodoru, pojawiły się też pierwsze prototypowe instalacje, które niestety ze względu na zdolności produkcyjne nie mogą być uznane za projekty w skali przemysłowej. Liczni przedsiębiorcy podejmują próby uruchomienia produkcji „zielonego” wodoru, ale niestety są oni pozbawieni wsparcia ze strony państwa, które przecież jest głównym interesariuszem stworzenia gospodarki wodorowej. Wodór będący magazynem energii może odegrać istotną rolę w procesie osiągania neutralności klimatycznej. Bez „zielonego” wodoru nie uda się przeprowadzić dekarbonizacji przemysłu ciężkiego oraz transportu. 

Wystarczy wspomnieć na kwestię OZE: bez odpowiednich mocy OZE nie ma możliwości uruchomienia odpowiedniej wielkości instalacji do produkcji „zielonego” wodoru. Tymczasem długo oczekiwana przez rynek ustawa tzw. „wiatrakowa”, która miała unormować regulacje związane z tworzeniem farm wiatrakowych i ułatwić inwestycje w tym zakresie, utknęła w toku sejmowych kłótni i nie wiadomo, kiedy zostanie przyjęta. Z tej perspektywy z niepokojem należy patrzeć na zobowiązania, które nakłada Dyrektywa RED III. Odpowiednie regulacje powinny być przyjęte przez parlament jeszcze w czerwcu br., a całość regulacji – w terminie 18 miesięcy od przyjęcia Dyrektywy. Regulacje te powinny wprowadzić maksymalny okres 12 miesięcy procedowania i zatwierdzania projektów inwestycyjnych w OZE. 

Mając świadomość powagi tematu oraz skali zaniedbań w polityce wodorowej nowy rząd zapowiada przyśpieszenie prac nad gospodarką wodorową. Resort klimatu i środowiska zapowiada rewizję strategii wodorowej i utworzenie specjalnego funduszu wodorowego, który dzięki środkom z KPO pomógłby finansować niezbędne inwestycje. Ministerstwo klimatu i środowiska poinformowało ostatnio, że pracuje nad aktualizacją „Polskiej Strategii Wodorowej do 2030 roku”, przyjętej przez rząd w roku 2021 roku. 

Dziękuję za rozmowę.

Podziel się:

Nastepne

Piotr Brencz - Pożycie

pt. maj 17 , 2024
Pożycie to kronika katastrofy. Mocna i bolesna proza dokonująca wiwisekcji upadku głównego bohatera, który podejmuje próbę wyrwania się z pętli jałowej egzystencji. Żałoba po rozstaniu zaczyna przeradzać się w nowy styl życia. Ponurą, zamkniętą w pustym mieszkaniu rzeczywistość wypełniają jedynie mgliste wspomnienia przeszłości i natrętna niczym gruchanie gołębi myśl, że będzie tylko gorzej. Wizja przyszłości w ciele pijaka wysiadującego na murkach tego świata coraz wyraźniej zarysowuje się przed głównym bohaterem. […]

Nasze programy medialne:

Symbol

Siła

Wybierz Polskie