Lek na służbę zdrowia? Rynkowe prawo popytu i podaży!

Co powinno zmienić się w zarządzaniu szpitalami w Polsce, aby nasza służba zdrowia dorównywała tym najlepszym w Europie? O zmianie sposobu myślenia opowiada prof. dr hab. n. med. Jan Krakowiak, prezes Poddębickiego Centrum Zdrowia Sp. z o.o. 

Lek na służbę zdrowia? Rynkowe prawo popytu i podaży! – Monitor Rynkowy

Panie profesorze, co pana zdaniem jest największą bolączką służby zdrowia w Polsce?

Paradoksalnie – zbyt duża liczba szpitali. Często słabych; takich, do których pacjenci nie chcą być przyjmowani, a decydują się na to tylko dlatego, że czas oczekiwania w takim szpitalu jest krótszy.

Drugim powodem są limity nakładane przez Narodowy Fundusz Zdrowia na ilość finansowanych zabiegów. Spowalnia to pracę placówek, które mają większą moc przerobową. W moim szpitalu zabiegi planujemy zaledwie do 15-go dnia każdego miesiąca. Zapyta pan: dlaczego? Ponieważ za większą ich liczbę NFZ nie zwróci nam pieniędzy. W efekcie szpital, w którym chcą być leczeni pacjenci, musi wydłużać kolejki. Uważam, że Polska powinna przejść na system holenderski i wprowadzić konkurencję w ochronie zdrowia. Wszędzie w naszym kraju, rozmawiając na ten temat – mówi się o pieniądzach. Nikt natomiast nie mówi o pacjencie; a to pacjent jest tutaj podmiotem. Pieniądz idzie za pacjentem, a pacjent idzie za lekarzem; stąd w 38-milionowym kraju jest bardzo dużo pieniędzy – tylko te pieniądze są wydawane w nietrafiony sposób; wydawane są na placówkę, a nie na pacjenta.

Jakie jest zatem lekarstwo na tę przypadłość?

Obecnie w Polsce jest około 950 szpitali. W przeliczeniu na obywatela jest to najwyższy współczynnik w Europie. 90-milionowe Niemcy mają niewiele ponad 400 szpitali, a służba zdrowia jest tam na bardzo wysokim poziomie. Dlaczego? Ponieważ inwestują jedynie w te placówki, które wyróżniają się wysoką rentownością i odpowiednim zarządzaniem. W Stanach Zjednoczonych przyjęte jest, że jeżeli wynagrodzenia przewyższają 55 procent wszystkich kosztów danego oddziału, to oddział jest nierentowny, a leczenie w danym szpitalu jest niebezpieczne dla pacjenta – ponieważ wymusza szukanie oszczędności w miejscach, w których kategorycznie oszczędności nie powinny występować. Tymczasem ten sam czynnik w Polsce to… około 80 procent! To najlepiej pokazuje skalę problemu i jakość naszej służby zdrowia. Kolejny przykład: nierentowne oddziały. Niedawno zdecydowałem się zamknąć oddział pediatrii w naszym szpitalu. Powód był prosty: w oddziale przypadało niewiele ponad jedno dziecko na 20 wolnych łóżek. Był to przykład patologii kosztów. W sytuacjach nierentownych oddziałów niemożliwe jest, aby zapewnić tam najlepszy sprzęt czy najlepszych lekarzy. Istnieją szpitale specjalizujące się w leczeniu dzieci i to one powinny przyjmować chorych poniżej 18 roku życia. To zapewni im najlepszą opiekę. Druga kwestia: moja recepta to zdjęcie wspomnianych limitów na zabiegi we wszystkich specjalizacjach, tak jak to miało miejsce w przypadku pediatrii. Wówczas kolejki znikną i – co najważniejsze – zostaną jedynie dobre placówki, do których pacjenci mają zaufanie.

A jak to wygląda w Poddębickim Centrum Zdrowia?

Na tle nie tylko okolicznych szpitali, ale również całego kraju, wyróżniamy się zmianą w sposobie myślenia o zarządzaniu szpitalem. Utrzymaliśmy całkowitą decentralizację zakresu świadczeń. W praktyce rolą zarządu jest jedynie koordynacja pracy oddziałów, które są w zasadzie samodzielne w swoim funkcjonowaniu. To ordynatorzy odpowiadają za skład osobowy załogi. Kolejnym aspektem jest forma zatrudnienia. Jedynie 50 osób spośród ponad 600 zatrudniona jest na umowę o pracę. Pozostali funkcjonują na zasadzie innych umów, znacznie korzystniejszych  pod kątem rynkowym. Efekt jest taki, że oddziałom zależy na tym, aby pacjenci byli zadowoleni, aby polecali usługi szpitala, ponieważ to gwarantuje personelowi możliwość wykonania kontraktu i zarabianie większych pieniędzy. Przyjąłem system amerykański, w którym wynagrodzenie pracowników danego oddziału wynosi maksymalnie 55 procent. 45 procent pozostaje na wszelkie koszty związane z funkcjonowaniem tego oddziału. Taka polityka gwarantuje bezpieczne leczenie. Ten fakt, że w PCZ zamknąłem pediatrię, pozwolił mi na powiększenie oddziałów, na których kolejki są największe, a doświadczenie moich lekarzy pozwala na zapewnienie pacjentom najlepszej opieki. Otaczam się najlepszymi specjalistami. Pracuje u mnie mnóstwo lekarzy z tytułami profesorskimi, a to przekłada się na zaufanie pacjentów, którzy przyjeżdżają tu z całego kraju. Wiedzą, że u nas dostaną najlepszą opiekę, a ich problemy zostaną rozwiązane.

A zatem: jakie problemy pacjentów rozwiązujecie?

Specjalizujemy się w kilku obszarach. Świetne wyniki odnotowuje chemioterapia, urologia, uroginekologia oraz chirurgia kręgosłupa. Jako pierwsi w Europie zakupiliśmy egzoskop neurochirurgiczny. Jest to wysokospecjalistyczna aparatura medyczna o bardzo dużej rozdzielczości i doskonałej optyce, przeznaczona dla  użytkowania przez neurochirurgów i ortopedów. Dzięki temu widoczne są najmniejsze nerwy, najmniejsze zniekształcenia, co pozwala na wszczepianie nawet najmniejszych implantów. Praca z tym robotem charakteryzuje się minimum inwazyjności i niemal całkowitym brakiem powikłań pooperacyjnych. Jest to wejście w następną epokę. Koszt inwestycji wyniósł 5 mln złotych. Pozornie dużo, ale gdy zestawimy to z zaledwie 72 godzinami, które są potrzebne, aby pacjent po zabiegu mógł zacząć funkcjonować normalnie, bez środków przeciwbólowych – to ta kwota nie jest wygórowana.  Spełniamy również  potrzeby kulinarne w  zakresie żywienia z  własnej kuchni, z której zresztą jako szpital słyniemy – jest to znaczącym w procesie leczenia działaniem w kierunku szybkiej rekonwalescencji po przebytym leczeniu szpitalnym. W ten sposób rozumiem misję pomagania chorym. Ufam, że w PCZ robimy to najlepiej, jak umiemy.

Podziel się:

Nastepne

Ursula K. Le Guin - Jesteśmy snem

pt. kwi 28 , 2023
Kolejne historie ze świata Ursuli K. Le Guin zebrane dla nowego pokolenia czytelników. Tytułowe „Jesteśmy snem” dzieje się w pełnym przemocy świecie, przypominającym nieco lata 70. XX wieku. George Orr – główny bohater powieści – pewnego dnia odkrywa, że posiadł zdolność zmiany rzeczywistości za pośrednictwem swoich snów. O pomoc w poradzeniu sobie z nową zdolnością prosi doktora Williama Habera, psychiatrę, który szybko zdaje sobie sprawę, że moc Orra może wykorzystać […]
Ursula K. Le Guin - Jesteśmy snem – Monitor Rynkowy

Nasze programy medialne:

Symbol

Siła

Wybierz Polskie