Pracą zasłużyć na zaufanie

O pięknym połączeniu tradycyjnych ideałów spółdzielczości z zaspokojeniem dzisiejszych oczekiwań i wymagań rynku mieszkaniowego z  Kazimierzem Okińczycem, prezesem Koszalińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Przylesie”, laureatem Mostu Spółdzielczości i Nowoczesnego Mieszkania 2019 rozmawia Danuta Klimek

Zarządzana przez pana spółdzielnia znana jest z konsekwentnego inwestowania. Rokrocznie dzięki niej Koszalinowi przybywa nowych mieszkań. Jakie są najnowsze inwestycje?

Zakończyliśmy pierwszy etap budowy apartamentowca z 80 lokalami oraz budynku mieszkalnego z 40 mieszkaniami. To bodaj najnowocześniejszy budynek w mieście, zarówno co do architektury, jak i jakości materiałów, świetnie zlokalizowany, bo w otulinie parku. Można śmiało powiedzieć, że lepszego miejsca w okolicy nie ma. W tym roku wybudowaliśmy też z własnych środków pawilon o pow. 600 m2 ze sklepem ze zdrową żywnością, suplementami diety i kawiarenką, jedyny tej wielkości między Gdańskiem i Szczecinem. Funkcjonuje od kilku tygodni i świetnie sobie radzi, ponadto przynosi wpływy spółdzielni, a więc i jej członkom.

Jakie to mieszkania?

Ich powierzchnia wynosi od 50 do 70 m2, ale na życzenie można połączyć lokale i uzyskać powiększenie do 140 m2. Podziemne parkingi gwarantują miejsca w stosunku 1:2, są też możliwości postoju na zewnątrz.

Mają nowoczesne udogodnienia?

Wszystkie nieruchomości wykończone są w najwyższym standardzie komfortu i energooszczędności. W poszczególnych klatkach nie mieszka wielu lokatorów, za to każda ma swoją windę. Instalacje teletechniczne typu światłowód w tego typu budynkach to już oczywistość. Okna trzyszybowe mają bardzo mały współczynnik przenikania ciepła. Ściany budujemy z ceramiki, co gwarantuje wysoki komfort zamieszkiwania. Wkładki termiczne loggii zapobiegają przenoszeniu niskich temperatur na stropy. Balkony wykończone w szkle i aluminium to nowa jakość techniczna i estetyczna. Puste przestrzenie akustyczne między ścianami tłumią dźwięki, wyciszone są też ciągi akustyczne tak, że chodzenie w szpilkach po schodach nie zakłóca spokoju sąsiadom. Najnowocześniejsze instalacje i automatyka dopełniają całości. Budujemy dobrze, gdyż chcemy tymi zasobami zarządzać w przyszłości bezproblemowo. 

Nadmienił pan o oszczędnościach energetycznych.

Kiedy przyszedłem tu w 1990 r., moc cieplna zamawiana wynosiła 60 MW. Dziś jest to 18 MW. Oczywiście mieszkania ogrzewane są ciepłem systemowym, więc nie wytwarzają niskiej emisji. Wcześniej zlikwidowaliśmy też piecyki gazowe do podgrzewania wody.

Jakie są ceny – to przecież bodaj najbardziej interesuje nabywców?

Od 4 500 do do 5 200 zł/m2. Z każdym nowym budynkiem zmuszeni jesteśmy brać pod uwagę szybki wzrost cen robocizny i materiałów. Przyszłość budownictwa musi uwzględniać wzrost wymagań w ramach dyrektyw unijnych, m.in. konieczność zapewnienia pasywności, a zatem instalacje fotowoltaiczne, panele do podgrzewania ciepłej wody, pompy cieplne czy rekuperatory, które powodują odzysk ciepła z wentylacji – to wszystko oznacza nieuchronny wzrost cen mieszkań.

Kto kupuje wasze mieszkania w „Przylesiu”?

Wiele osób – mówiąc nieco kolokwialnie – po wyprawieniu dzieci sprzedaje domy, które nie są już im potrzebne, a sił do ich utrzymania mają coraz mniej, zaś nasze mieszkania charakteryzuje znakomite położenie blisko ośrodków zdrowia, aptek, kościołów i innych ważnych miejsc. Z kolei młodzi ludzie z małymi dziećmi mają blisko do żłobków, przedszkoli, szkół. Kupują też wracający z zagranicy. Ale nie wszystkie mieszkania sprzedajemy, w każdym budynku kilka zostawiamy na wynajem, co przynosi pożytki członkom spółdzielni, a przy okazji zapobiega powstawaniu wspólnot z mocy prawa, zresztą – i tak nikt nie chce ich u nas tworzyć, bo i po co?

Dlaczego przyszli mieszkańcy decydują się na spółdzielnię?

Przede wszystkim to kwestia zaufania, na które trzeba zasłużyć pracą, pewności jutra, no i finansów. Wywiązujemy się ze składanych zobowiązań. Dzięki działalności gospodarczej z nadwyżki rokrocznie dopłacamy do funduszu remontowego i każdy członek, który wniósł udziały i wpisowe, ma prawo do dywidendy w postaci złotówki do każdego metra kwadratowego. Ludzie wiedzą, że wpłacone przez nich pieniądze nie przepadną. Nie mamy kredytów, koszt inwestycji pokrywamy rezerwami finansowymi. Nie potrzebujemy rachunków powierniczych, bo budujemy w ramach tego samego przedsięwzięcia inwestycyjnego.

A jeśli chodzi o utrzymanie dotychczasowych zasobów?

Corocznie mamy kilka milionów zł nadwyżki bilansowej, którą przeznaczamy na fundusz remontowy. Dbamy o to, by budynki nie podlegały dekapitalizacji, wyrównujemy ich standard techniczny. Kończymy odnawianie elewacji i modernizację wszystkich klatek schodowych. Dzięki spółdzielni miasto pięknieje, a jego władze nie mają się czego wstydzić.

Jakie plany?

W przyszłym roku powstanie kolejny budynek z 48 lokalami. Ruszyły też prace nad nowym obiektem zaplanowanym do zasiedlenia na rok 2021. Posiadamy rezerwę terenu około 8 hektarów, więc możemy zrealizować zamierzenia budowy co najmniej jednego budynku rocznie.

Co radziłby pan innym prezesom spółdzielni mieszkaniowych?

Korzystać z prosperity. Nie trwać z założonymi rękami. Działać na rzecz członków spółdzielni. Inwestować w przedsięwzięcia przynoszące pożytki. Nie przejadać zysków. Pomnażać majątek, a nie pozbawiać się go dla łatania bieżących niedoborów. W inwestowaniu myśleć przyszłościowo. Nie bać się dużych wyzwań. Oczekiwać godziwej płacy za zaangażowanie i odpowiedzialność, ale rozliczając się i wywiązując uczciwie i sumiennie z zapowiedzi i zobowiązań. Najważniejsi są ci, którymi się zarządza, trzeba żyć dla nich, nie ich kosztem.

Jakie dostrzega pan problemy?

Niestabilne i wadliwe prawo, np. wprowadzenie członkostwa z mocy prawa, bez wpisowego i udziałów, czyli nierówność i pozbawianie spółdzielni kapitału, a to oznacza spowolnienie rozwoju – ergo – państwo traci wpływy z podatków. Iskra nadziei, że rząd dostrzegł bałagan z ustawą o spółdzielczości i sam wystąpi o powrót do starych zapisów, bowiem program Mieszkanie Plus bez zaangażowania spółdzielczości jest niewykonalny – administracja rządowa i samorządowa nie dysponuje odpowiednimi strukturami, zapleczem ludzkim, ani doświadczeniem w tej materii. 

KSM „Przylesie” w Koszalinie to największa spółdzielnia w regionie i jedna z większych w Polsce. W jej zasobach jest ok. 9 250 mieszkań i 281 lokali użytkowych. Zarządza też 451 garażami wolnostojącymi i 321 miejscami postojowymi w 8 halach garażowych. Na zdjęciu: nowo budowany apartamentowiec

Dodaj komentarz

Następny wpis

Z myślą o …?

czw Gru 19 , 2019
Nastawienie na dobro ubezpieczonych czy na zysk akcjonariuszy? To pytanie, na które musi odpowiedzieć sobie każde towarzystwo ubezpieczeniowe na początku swojej drogi Większość towarzystw ubezpieczeniowych działających na polskim rynku to podmioty skoncentrowane na uzyskiwaniu zysku dla swoich akcjonariuszy. Są jednak wyjątki – towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. Przykładem jest TUW „REJENT-LIFE” z […]

Dowiedz się więcej o naszych programach medialnych:

Symbol

Siła

e-jakość

Pozostańmy w kontakcie